Polskie Forum Bezpieczeństwa

Wiedza, Niezależność

26 stycznia 2015

Państwo Islamskie: architekt terroru czy siewca terroryzmu, a może zwiastun zderzenia cywilizacji

We wrześniowej edycji Analiz i Raportów Polskiego Forum Bezpieczeństwa prezentowanej na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego (pfb sierpień – wrzesień 2014) ukazała się analiza autora, pt. Fenomen Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu (ISIL), w której przedstawiono, zarówno genezę, jak i prognozy dotyczące narodzin, tego kuriozalnego, jak na XXI wiek, transnarodowego bytu , jakim jest kalifat. Wiąże się funkcje tego tworu, z ekspansją fundamentalizmu wypełnioną permanentnymi aktami terroryzmu na masową skalę oraz terrorem sianym na zawłaszczonych ziemiach (Danecki, J. 2003). Nie wgłębiając się w literackie metafory, obecny rozwój wydarzeń w regionie Afryki Północnej, Bliskiego Wschodu i Azji, skłania do oceny, iż cywilizacji przychodzi się zmagać z uwolnionym mitologicznym dżinnem o złych mocach. Historyczne uzasadnienie obecnego stanu w regionie zaprezentowano w artykule (Sasnal, P. 2014), z wiodącą tezą o granicach na piasku. Wpływ na teraźniejszość postkolonialnych podziałów Bliskiego Wschodu, ze skrzętnie marginalizowanymi ich destrukcyjnymi wpływami na owe nowe arabskie „państwowości” nie jest zbytnio eksponowany w dziełach współczesnej politologii (Kissinger, H. 2014). Ciąg dramatycznych wydarzeń na arenie międzynarodowej, wskazuje, że są one źródłem wzmagającego się radykalizmu islamskiego zapoczątkowanego koncepcjami Osamy Bin Ladena w odniesieniu do koncepcji wojen czwartej generacji definiowanych również, jako asymetryczne (Abu 'Ubeid Al-Qurashi 2002). Fakty historyczne przytoczone przez P. Sasnal, a odwołujące się do zdania Winstona Churchilla, który powiedział w 1921 roku, że Pewnego niedzielnego popołudnia stworzyłem Jordanię jednym pociągnięciem pióra [..]. Po wielkiej wojnie i upadku imperium kolonialna Francja i Wielka Brytania narysowały granice tam, gdzie państw nigdy nie było. Tak powstała Syria, Liban, Izrael, Jordania, Irak i większość państw Półwyspu Arabskiego potwierdzają jak kruche i podatne na jakiekolwiek zewnętrzne geopolityczne manipulacje są kraje tego regionu. Dlatego pobieżne analizy terrorystycznych aktów, które miały miejsce w Kanadzie, Pakistanie Australii, Pakistanie, a ostatnio we Francji, w formie medialnych komentarzy, nie wiodą do poszukiwania obiektywnych przyczyn zjawisk.

Wyboista droga pomiędzy paradygmatami: (po)zimnowojennym, a chaosu

Masakra dokonana przez dwóch zamachowców, braci Saïda i Chérifa Kouachich w redakcji Paryskiego pisma satyrycznego Charlie Hebdo, w odwecie, jak oświadczono za karykaturę „naruszającą godność Proroka”, z towarzyszącym równolegle w geście solidarności napadem przeprowadzonym przez Coulibaly'a, skutkującym śmiercią policjantki oraz następnie wzięciem i zamordowaniem zakładników w koszernym supermarkecie. Oba zamachy zostały zorganizowane przez francuskich obywateli urodzonych we Francji, wspieranych przez Hayat Boumeddiene, z etnicznymi korzeniami z Maghrebu. Transmisja na żywo wydarzeń przez media i interpretowane ich na dziesiątki sposobów przy najwyższym alercie antyterrorystycznym w stolicach koalicji zaangażowanej w destrukcję Państwa Islamskiego potwierdzała, że oba zamachy w oświadczeniach zamachowców są w różny sposób powiązane z funkcjonowaniem tego bytu. Może to uzasadniać analiza (Filiu, J.P. 2014), w której przyjęto, że terrorystyczna sieć odpowiedzialna za zamordowanie w Paryżu siedemnastu osób jest szczególną kombinacją trzech generacji bojowników (dżihadu), mającą korzenie w bliskowschodnich konfliktach: „generacji algierskiej 1990”, „generacji irackiej 2000” oraz generacji globalnego dżihadu tej dekady, budowaną na kruchym porozumieniu al. Kaidy z Państwem Islamskim (IS). Jakie wnioski wynikają z tych tragicznych zdarzeń, które politycy określili, jako francuski 9/11? To, że był widoczny w tamtych dniach duch żałoby i solidarne wsparcie Europy, nie skorej wcielać w życie wspólną politykę bezpieczeństwa, ale i protesty, które się przelały przez cały islamski świat. Jedną z istotniejszych tez, inspirowanych tą tragedią, jest narracja, że Europa i świat, które jako globalne audytorium uczestniczyły w odbiorze żywego, zamierzonego KOMUNIKATU nadanego przez terrorystów (Hoffman B. 20011, Bolechów B. 2002). Niewielu zdaje sobie sprawę z tego, że taka informacja zaczyna sączyć zarówno jad, jak i euforię do serc i umysłów podzielonych religijnie społeczeństw w wymiarze globalnym, czyli przerażonym tą wiadomością, i innym znajdującym się na drodze duchowego dżihadu. W tym momencie ważne jest wrócić pamięcią dwie dekady wstecz, gdy kraje byłej Jugosławii trwały w krwawym konflikcie etniczno – religijnym niekończącej się wojny domowej ostatecznie długo zażegnywanej przed w Chorwacji (1991-95), a następnie w Bośni i Hercegowinie po przyjęciu układu w Dayton (1995). Znakomitą wykładnię tamtego stanu formowania przez supermocarstwa nowej rzeczywistości geopolitycznej daje (Jean. C, 2007), pisząc, iż wraz z końcem zimnej wojny znikła elegancka prostota świata dwubiegunowego. Z ładu jałtańskiego wynurzył się nieład narodów. Reguły i prawidłowości znikły. Instytucje międzynarodowe dotknął kryzys i są zmuszone dostosować swoja role do nowej sytuacji. Nowy ład Światowy zaniknął zanim zostało podjęte jego rzeczywiste tworzenie. Globalizacji i współzależności przeciwstawiła się fragmentacja państw i „bałkanizacja” świata. Historia rozpoczęła się na nowo wraz z odrodzeniem potęg pokonanych w II wojnie światowej. Polityka międzynarodowa wydaje się zdominowana przeświadczeniem, że stare demony zaczną na nowo tańczyć na swoich grobach.Jednocześnie, w tamtym czasie, w Azji Południowej, afgańscy mudżahedini podzieleni po zwycięstwie nad Sowietami zdążyli w bratobójczej wojnie roztrwonić zdobyty kapitał zaufania, zniszczyć doszczętnie, i tak pogrążony w zgliszczach powojennych kraj, i pozwolić na przejęcie władzy radykałom talibańskim inspirowanym ekstremizmem wyniesionym z medres, z wizją założenia państwa szarijatu (Rashid.A, 2001/2003). Tamte scenariusze inspirowały badania (Huntington, S.P. 1993/1996), w rezultacie, których powstała teoria o „zderzeniu cywilizacji”. Niezmiennie nurtujące pozostaje pytanie burzące spokój świata polityków i politologów: jak brzmi formuła (determinanty jakościowe i ilościowe) definiująca przekroczenie granicy konfliktu, aby nazwać go „zderzeniem cywilizacji?. Czy zamieszczony w Foreign Affairs esej ze znakiem zapytania w tytule, z rozwiniętą hipotezą w książce (pierwsze wydanie 1996, polskie 1997 przyp. J.D), gdzie S.P. Huntington stawia historyczną tezę, która odpowiada na wątpliwości o jej naturze: Niniejsza książka nie jest w zamyśle dziełem naukowym z zakresu nauk społecznych. Stanowi raczej interpretację ewolucji polityki światowej po zakończeniu zimnej wojny. Ma stworzyć pewne ramy, paradygmat widzenia polityki globalnej, wartościowy dla naukowców i przydatny dla twórców polityki. Miarą jego wartościowości i użyteczności nie jest jednak zdolność wyjaśnienia z jego pomocą wszystkiego, co się dzieje w polityce światowej. Tego z pewnością osiągnąć się nie da. Chodzi o to, czy dostarcza stosowniejszego i bardziej użytecznego narzędzia do interpretacji wydarzeń na arenie międzynarodowej niż inne paradygmaty. Poza tym żaden z paradygmatów nie zachowuje aktualności po wiek wieków. Kluczową myśl, dotyczącą zderzenia cywilizacji Autor zawiera w sformułowaniu: [..] to kultura i tożsamość kulturowa, będąca w szerokim pojęciu tożsamością cywilizacji, kształtują wzorce spójności, dezintegracji i konfliktu w świecie, jaki nastał po zimnej wojnie”. Dla zachowania klarowności wywodu przytoczmy hipotezę w brzmieniu z 1996 roku (tłum J.D), zamieszczając oryginał na końcu artykułu: [..] Globalna polityka wkracza w nowa epokę i intelektualiści nie powinni obawiać się snuć wizji przyszłości, czy to: - koniec historii (koncepcja F Fukuyama przyp. J.D), powrót do klasycznego współistnienia państw narodowych (rezultaty traktatu Westfalskiego 1648 przyp. J.D), zmierzch państwa narodowego na rzecz skonfliktowanych grup plemiennych (etnicznych przyp. J.D? [..] Moja hipoteza brzmi, że ideologia i ekonomia nie będą pierwotnymi źródłami konfliktów w nowej rzeczywistości. Zasadnicze podziały ludzkości i przeważające źródło konfliktów będzie w obrębie kultur. Państwa narodowe pozostaną hegemonami w światowym podziale przywództwa, jakkolwiek globalne konflikty polityczne będą zachodzić pomiędzy narodami i grupami różnych cywilizacji. Zderzenie cywilizacji zdominuje globalna politykę. Linie zatargów pomiędzy cywilizacjami będą w przyszłości polem bitwy.[..]”. W eseju (1993) mamy dodatkowe sformułowanie: [..] Cywilizacja  - najwyższa forma kulturowa ludzkości – jest podzielona ze względu na religię, historię, język i tradycje [..] Te podziały są głębokie i wzrasta ich waga. Od Jugosławii po Bliski Wschód i Azje Centralną Linie zatargów pomiędzy cywilizacjami będą w przyszłości polem bitwy.[.]. Pomimo uznania i powszechności zaproponowanej teorii, spotkała sie ona z wieloma krytycznymi osądami, w których, jak (Davies N 2007) twierdził, że: Autor [...] sprzeniewierzył się wszelkim zasadom rzetelnego i rozsądnego rozumowania, jakiego można byłoby oczekiwać po takich kręgach. Jego cywilizacje − zachodnia, słowiańsko-prawosławna, islamska, hinduistyczna, konfucjańska czy japońska − są jasno rozróżnionymi bytami o wyraźnych granicach. Nie są wymieszane. Nie nakładają się. Jak zauważył jeden z jego krytyków: Poplątane i kręte zaułki świata zostały wyprostowane. Ostrym ołówkiem i pewną ręką Huntington zakreśla linie wyznaczające kraniec jednej cywilizacji oraz początek pustyni „innego”.Radykalizm i ekstremizm niezależnie od epoki i przybieranego kolorytu od religijnego do politycznego  nieuchronnie prowadzi do przemocy, czyli terroru i terroryzmu definiowanych, jako formy działalności państwowej i niepaństwowej (Gearty 1998, Hoffman B 2001, Gierzyński W. 2006, Mroziewicz K. 2009). Terroryzm niezależnie od przyjętej typologii – jest metodą przesyłania „okrutnych” komunikatów dla „audytoriów” praktykowaną już przez starożytnych sykariuszy, asasynów (nazarytów), aż po erę nowożytną, wobec religijnych i politycznych przeciwników reprezentowanych przez mniej lub bardziej represyjne państwo. Terroryzm po raz pierwszy zdefiniowano po rewolucji francuskiej, gdy Republika powstawała w krwawych jatkach jakobińskiego terroru (Słownik oksfordzki 1975). Doświadczenia z mileniów terroryzmu mogą wskazywać, że terroryzm wynika z procesów politycznych i społecznych, nie jest nieuchronnym skutkiem konfliktu. Istnieje nadal wyraźny spór wśród uczonych w odniesieniu do interpretacji terroryzmu, terroru i zderzenia cywilizacji.

 Historyczny powrót do Kalifatu

Okres po 9/11 był zdominowany przez politykę wdrażania strategii „globalnej walki z terroryzmem”, co przyczyniało się do narastania aktywności ekstremizmu islamskiego od Afryki Północnej poprzez Bliski Wschód po Azję Południową i Dalekiego Wschodu. Solidna kwerenda ujawnia wiarygodne źródła, które ujrzały światło dzienne w politycznej kampanii (Clark W 2007), potwierdzając, że w realizacji walki z terroryzmem administracja amerykańska zamierzała w ciągu pięciu lat zlikwidować siedem krajów rozpoczynając od Iraku poprzez Syrię, Liban, Libię Somalię, Sudan i kończąc aa Iranie. Wszystkie wydarzenia, które były zdominowane przez interwencje militarne Koalicji USA bądź Sojuszu NATO po 1989 roku w różnym stopniu były interwencjami w plemiennych społeczeństwach muzułmańskich, w walce, jak to eufemistycznie określano, o „umysły i serca” populacji odwiecznie zamieszkującej regiony konfliktu. Czynnikiem spajającym i stabilizującym miały być demokratycznie wybrane (ustanowione) władze pod auspicjami sił interwencyjnych (pokojowych, o ile misja była organizowana zgodnie z KNZ Rozdz. VII, Art. 42). W oczywisty sposób rodziło to wewnętrzny opór, skrzętnie wykorzystywany do międzyplemiennych rozgrywek i podsycania nienawiści i agresji do sił pokojowych wypełniających mandat, bądź działających w oparciu o narodowe strategie walki z terroryzmem. Jak się ma do tego powstanie Kalifatu? Trwał on od 632 roku ery nowożytnej pod przywództwem czterech Kalifów, ale w sporze o zasady wyboru Kalifa (następcy) do 750 n.e. (Pipes D. 2014). Od samego początku wyborom towarzyszyły waśnie, co do tego, czy kalif powinien być najpobożniejszym muzułmaninem, czy też najbliższym krewnym Mahometa. Różnice te doprowadziły do podziału na szyitów i sunnitów oraz schizmy, która w krwawy sposób nadal trwa (Dereń J. 2014). Możemy wyróżnić dwa procesy, które miały wpływ na minimalizowanie potęgi w dalszym funkcjonowaniu kalifatu (ów), pierwszy, to oddalone prowincje osłabiały więzi, a nawet objawiały tendencje separatystyczne (Hiszpania), zaś drugi  to utrata dynastyczności i mieszania linii rodowej, bądź przejmowania tytułów przez najemników i plemiennych konkwistadorów. Dlatego linia rodowa Kalifów kończy się na 940 roku, aby dalej następne dynastie przyjmowały tytuł, jako dodatkową godność do sprawowanej władzy politycznej. Przez całe tysiąclecie instytucja kalifatu w osłabionej formie trwała do 1924 roku, gdy po pierwszej wojnie światowej wraz z Imperium Otomańskim kalifat zakończył swój żywot w myśl koncepcji Kemala Atatürka, założyciela współczesnego świeckiego państwa Republiki Tureckiej. Jakie ma znaczenie dla współczesności, że 90 lat po nieobecności w systemie politycznym Świata powstaje w 14 lipca 2014 roku antyczna struktura, zwieńczająca walkę rozpoczętą czterdzieści lat temu? Otóż taką, że Islamskie Państwo w Iraku i Syrii wydało deklarację w pięciu językach (wersja angielska ma tytuł „Oto jest obietnica Allaha”), ogłaszając założenie nowego kalifatu pod przywództwem „kalifa” Ibrahima. Kalif Ibrahim (dr Ibrahim Awwad Ibrahim), ma około 40 lat, pochodzi z Samarry w Iraku, walczył w Afganistanie a potem w Iraku. Obecnie ogłosił, że jest przywódcą „muzułmanów na całym świecie” i żąda od nich przysięgi wierności. Wszystkie inne rządy muzułmańskie utraciły w jego opinii prawo do władzy nad muzułmanami. Co więcej, muzułmanie muszą odrzucić „demokrację, sekularyzm, nacjonalizm a także inne liberalne idee Zachodu”. Odnowienie uniwersalnego kalifatu oznacza, jak głosi „Obietnica Allaha”, że długi sen w ciemności zaniechania zakończył się. Wstało słońce dżihadu. Dobre wieści nadchodzą. Triumf jest już na horyzoncie. Niewierni słusznie są przerażeni, ponieważ gdy podda się zachód i wschód, muzułmanie przejmą ziemię. Według Pipes’a nie ma szans na ich spełnienie. ISIS cieszy się poparciem państw takich jak Turcja i Kataru – jednak tylko w walkach w Syrii a nie przy próbie stworzenia globalnej hegemonii. Pobliscy gracze: Kurdowie, Iran, Arabia Saudyjska, Izrael (do pewnego stopnia Turcja) – postrzegają państwo islamskie jako wroga, podobnie jak i inne ruchy islamistyczne, jak Al kaida (jedyne wyjątki to Boko Haram, niektórzy mieszkańcy Gazy i nowa organizacja pakistańska). Kalifat już teraz musi zmierzyć się z kłopotami, jakie niesie zarządzanie terytoriami wielkości Wielkiej Brytanii, a problemy jedynie się zwiększą, gdy jego poddani doświadczą pełnej tragedii, jaką niosą rządy islamistów (co widać było dobrze po zdobyciu tamy w Mosulu 3 sierpnia 20014, mogącym doprowadzić do niewyobrażalnych następstw, w tym odcięcia elektryczności i zaopatrzenia w wodę a nawet do gigantycznej powodzi grożącej zmieceniem z powierzchni Ziemi Bagdadu). Można prognozować, że państwo islamskie, w obliczu wrogości ze strony sąsiadów i szyickich poddanych, długo nie przetrwa. Będzie miało jednak pewną spuściznę w etosie walki i niezłomności ducha. Nieważne, jak okropny będzie los kalifa Ibrahima i jego zaplecza, to pewne jest, że udało im się odtworzyć jedną z centralnych instytucji islamu, co uczyniło z kalifatu rzeczywisty fakt. Islamiści na całym świecie cieszą się z tego i czerpią z niego inspiracje do krucjaty przeciwko niewiernym. Dla cywilizacji zachodu (zasymilowanych muzułmanów również) te zmiany mają skomplikowane i dwustronne implikacje. Z negatywnej strony, radykalni i brutalni islamiści będą zachęcani i zmuszani do pościgu za ich okrutnymi celami, pozostawiając za sobą krew i łzy. Z pozytywnej strony, barbarzyńskie akty kalifatu, będą miały otrzeźwiający efekt na wielu z tych, którzy jeszcze nie dostrzegają horroru islamistycznej agendy. Jednak doniesienia o zagrożeniach przynoszą czarne scenariusze  (iHSL 2015). W ubiegłym roku jeden z bojowników ISIS twierdził, że grupa jest teraz w posiadaniu broni jądrowej. Członek „foreing figters” z Wielkiej Brytanii w Syrii, twierdził w mediach społecznościowych, że przejęto uran z Uniwersytetu w Mosulu, i IS posiada „brudną bombę” rozważając jej użycie w miejscu publicznym. Taki ładunek jest w stanie rozprzestrzenić elementy radioaktywnego zagrożenia na obszarze w zależności od sposobu detonacji i mocy ładunku. W ostatnich dniach kolejne zagrożenia były badane przez ośrodki wywiadowcze i potwierdzono istnienie „walizkowych bomb jądrowych”. Czy wobec takich zagrożeń istnieją realne siły zdolne przeciwstawić się Państwu Islamskiemu?

 Koncepcje zwalczania Kalifatu

Zgodnie z przyjęta strategią, następna po irackiej „Coalition of Will” z 2003 roku, nieformalna koalicja woli z państwem wiodącym Stanami Zjednoczonymi we wrześniu 2014 roku zgromadziła ponad sześćdziesiąt państw, w ogłoszenia komunikatu o „eliminowania zagrożenia niesionego przez Państwo Islamskie” (Dereń j 2014). Z tego grona zaledwie jedna piąta uczestniczy bezpośrednio w działaniach militarnych: oprócz USA, Australii i kilku krajów europejskich, m.in. Belgia, Wlk. Brytania, Dania, Francja, są to także niektóre państwa arabskie, m.in. Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Oman, Bahrajn, Jordania. Na diagramie obrazującym uczestników, Polska nie jest wykazana w składzie krajów uczestniczących. Oceny dotychczasowego zaangażowanie państw w realizacji strategii (Otłowski T. 2014), prowadzenia operacji przeciwko państwu islamskiemu zwracają uwagę na liczne ograniczenia i wykluczenia, zawarte w amerykańskiej strategii zwalczania Kalifatu, a dotyczące imperatywu nieangażowania amerykańskich sił lądowych oraz doboru sojuszników w regionie i kierunków działania koalicji – są ewidentnie motywowane czynnikami pozamerytorycznymi, nie mającymi żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistych, twardych realiach geopolitycznych regionu. W aspekcie strategicznym, obecna koncepcja walki z Kalifatem jest więc niejako na samym starcie obarczona dużym prawdopodobieństwem fiaska. Ograniczenie doboru sojuszników koalicji w pierwszym rzędzie dotyczy podmiotów i sił, które już teraz zaangażowane są we względnie skuteczną walkę z IS, takich jak rządy w Damaszku i Teheranie czy syryjscy Kurdowie. Ich całkowite pomijanie jako ważnych elementów skomplikowanej regionalnej strategicznej układanki, budowanej z myślą o zwalczeniu zagrożenia ze strony Kalifatu, utrudnia działania koalicji i czyni je operacyjnie nieefektywnymi. Szczególnie niekorzystny wizerunkowo i dwuznaczny moralnie jest fakt pozostawienia przez koalicję samym sobie dziesiątek tysięcy Kurdów, w większości cywilów, broniących się przed IS w enklawie wokół Kobane w północnej Syrii. Naloty i uderzenia rakietowe sił koalicyjnych w tym regionie miały mniej niż symboliczny charakter, absolutnie niewystarczający militarnie. Ten brak poważnego zaangażowania koalicji nie wynika jednak z braku możliwości operacyjnych czy słabego rozpoznania i wywiadu. Zasadniczą przyczyną – o czym głośno mówią sami Kurdowie – jest postawa Turcji, która zażądać miała od Waszyngtonu ograniczenia ataków w regionie Kobane. Oficjalnie – z obawy o los cywilnych uchodźców, a faktycznie w nadziei, że Państwo Islamskie dokona tego, czego samej Ankarze zrobić w obecnej sytuacji nie wypada, czyli zdziesiątkować (lub wręcz rozbić) antytureckie formacje kurdyjskie z PKK i YPG, zaangażowane w Syrii. Po dwóch miesiącach działań militarnych koalicji przeciwko Kalifatowi wyraźnie już widać, że ich rezultaty będą niewielkie bez powiązania z operacjami, prowadzonymi w sposób efektywny przez dobrze wyszkolone i doświadczone siły lądowe. Jeżeli administracja USA nadal chce uniknąć konieczności wysłania do Iraku (a tym bardziej Syrii) tysięcy amerykańskich żołnierzy, powinna już teraz zacząć na poważnie myśleć nad dostosowaniem strategii wojny z Kalifatem do geopolitycznych realiów sytuacji w regionie. Zwłaszcza bez fundamentalnej zmiany w podejściu Zachodu (głównie USA) do kwestii syryjskiej i irańskiej, zrealizowanie zasadniczych celów całej kampanii przeciwko Kalifatowi może okazać się niemożliwe. Podstawowym elementem zmiany polityki USA wobec Damaszku powinno stać się dążenie do szybkiego zakończenia wojny domowej w Syrii. (jedynie możliwe przy porozumieniu z Rosją – przyp J.D.). Cel ten powinien zostać osiągnięty nie przez intensyfikację wsparcia militarnego dla rebeliantów i podtrzymywanie postulatu odejścia obecnych władz, ale przez doprowadzenie do kompromisowego porozumienia wszystkich rdzennie syryjskich podmiotów uczestniczących w tym konflikcie, np. w oparciu o rewitalizację nieskutecznego dotychczas mechanizmu genewskiego. Szanse na zawarcie takiego porozumienia po niemalże czterech latach wojny nie są duże, ale w obecnej sytuacji w regionie nie sposób nie podjąć próby wygaszenia konfliktu, który stał się jedną z ważniejszych przyczyn pojawienia się zagrożenia w postaci Kalifatu. Podobnie rzecz się ma w kontekście relacji Zachodu z Iranem. Waszyngton i jego europejscy sojusznicy muszą sobie zdać sprawę, że Teheran należy obecnie do niewielu już państw regionu Bliskiego Wschodu, które są żywotnie zainteresowane w utrzymaniu jego dotychczasowego kształtu geopolitycznego. W tym sensie Iran jawi się więc jako naturalny sojusznik Zachodu w jego wysiłkach na rzecz przywrócenia w regionie status quo ante bellum. W zamian za realne zawieszenie prac w ramach programu nuklearnego, zmiana polityki USA wobec Teheranu powinna obejmować inicjatywy polityczne (perspektywę całkowitego zniesienia sankcji, ofertę przywrócenia stosunków dyplomatycznych, uznania roli Iranu w regionie i jego interesów), jak również atrakcyjny pakiet zachęt ekonomicznych (np. obietnicę inwestycji w irański sektor naftowy, oferty kontraktów handlowych itp.). Osiągnięcie prawdziwego „resetu” z Iranem byłoby procesem trudnym i czasochłonnym, choć z pewnością nie niemożliwym. Wydaje się jednak, że Zachód nie ma już obecnie innego wyjścia – o ile faktycznie chce powstrzymać zagrożenie ze strony Kalifatu z dala od swych granic. Pojawiają się spekulacje wytrawnych dziennikarzy, na łamach opiniotwórczych dzienników (Kirkpatrick D 2014) o zaangażowaniu CIA w umożliwieniu dojścia rebeliantów i dżihadystów do stopniowego przejmowania kontroli nad obecnie zajmowanymi regionami. Źródła pozostają okryte tajemnicą, a informatorzy anonimowi, ze względu na ich bezpieczeństwem. Jakkolwiek otwarte oskarżenia byłego premiera Malikiego w medialnej przestrzeni międzynarodowej (REUTERS; France24: Baghdad 09.03.2014) formułowane wobec Arabii Saudyjskiej i Kataru jako oskarżenia o wspieranie IS i terroryzmu, więcej, o prowadzenie otwartej wojny przeciwko Irakowi, gdzie w domyśle pozostaje wspólny sojusznik obu państw - Stany Zjednoczone. Podejrzenia idą dalej, gdy w innym artykule (bibliografia) jest postawiona teza o powiązaniach CIA z Państwem Islamskim. Opinie, niezależnie od proweniencji politycznych są bezlitosne dla mocarstw zaangażowanych w regionie, ze względu na swoje geopolityczne interesy. Niektóre tytuły są wręcz spektakularne gdyż (Iwański A. 2014) w analizie pod tytułem  Mocodawcy poczęli potwora. Reakcja USA i Zachodu na Państwo Islamskie to ślepa uliczka wśród nieszczęść i katastrof, konkluduje rozważania stwierdzeniami: relacji z państwami muzułmańskimi nie można oprzeć na dronach i bombardowaniach oraz […] Bombardowania powodują znaczne straty wśród bojowników ISIS  (wzZakończeniu będą podane dane z Raportu CENTCOM - przyp. J.D.) i w ich sprzęcie. Ale jak żyje 17 mln ludzi. Analizując drogę IS do obecnego stanu posiadania (w oparciu o Al. Monitor, Institute for the Study of War), możemy wyodrębnić kilka wśród kilkudziesięciu kluczowych okresów:

  • (2003) początek związany z ofensywą wojsk USA, oznaczony jako Al- Kaida w Iraku; lider Abu Musab al Zarquawi podporządkowuje się Osamie Bin Ladenowi, ginie, zbity przez siły amerykańskie w 2006 roku;
  • w okresie 2006-10 zdolności bojowe Al.-Kaidy są znacznie ograniczone po zwiększeniu aktywności wojsk amerykańskich (surge), w tym czasie amerykanie aresztują bądź likwidują 34 czołowych liderów Al. Kaidy;
  • 2011 – wycofanie wosk amerykańskich (podpisane porozumienia, jakkolwiek MOU o stacjonowaniu nie jest wdrożone). Przestrzeń, po amerykańskiej aktywności jest w pełni zagospodarowana przez Al-Kaidę, masowo są stosowane kombinacje różnych generacji i konfiguracji improwizowanych ładunków wybuchowych IED (szczegóły dostępne na iCasualities), za głowę Abu Bakar al Baghdadiego amerykanie wyznaczającą sumę 10 mil dolarów;
  • 2012 to okres dynamicznej kampanii Al-Kaidy „Braking Walls” w trakcie której przeprowadzono ponad 560 ataków bombowych i wypuszczono na wolność więcej niż 500 przetrzymywanych w osławionym skandalami personelu amerykańskiego więzienia Abu Ghraib (Sanches R. 2010);
  • 2013 – kwiecień, Al Baghdadi ogłasza unię z syryjskimi rebeliantami w celu proklamowania ISIS. Unia zostaje odrzucona przez ugrupowania al-Nusra;
  • 2013-14, bojówki Al Baghadaiego zajmują syryjskie prowincje i miasta Ragga (obecnie stolica IS przyp. J.D) i Deir al Zawir, masowo są mordowani (ścinani) rebelianci z innych ugrupowań;
  • 2014 styczeń, ISIS przejmuje pełną kontrolę nad prowincją Anbar oraz miastami Fallujach oraz Ramadi, w lutum zostaje zamordowany emisariusz reprezentujący lidera Al-Kaidy Aymana al Zawahiriego; 10 czerwca ISIS zajmuje miasto Mosul, strategiczne znaczenie ze względu na zaporę (Dereń J. 2014); w czerwcu IS zajmuje Baiji jedną z największych rafinerii Iraku.

2014 listopad, CNN w specjalnym raporcie (Cruickshank P, Robertson N, Lister T and Karadsheh J 2014) poinformowało o zajęciu przez IS Derny, stutysięcznego miasta na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Działania były prowadzone przez powracających do Libii z Syrii i Iraku około 300 libijskich bojowników dżihadu, którzy byli częścią Brygady al-Battar, rozmieszczonej na początku w Deir Ezzor w Syrii i następnie Mosulu w Iraku. Dzihadyści wspierali Radę młodzieżówki Shury (parlament, przyp – J.D) Islamskiej w Dernie. Nowe skrzydło ISIS w Dernie, w strukturze prowincji Państwa Islamskiego, nazwano „Barqa” – zgodnie z historyczną nazwą nadaną wschodniej części Libii, gdy islam zastąpił dominację Imperium Rzymskiego. Islamscy rebelianci skupieni w różnych afiliacjach zbrojnych grup, grup przestępczych, islamskich ekstremistów (salafitów, wahabitów), Al-Kaidy oraz Państwa Islamskiego:

  • Syria i Irak - ISIS oraz al-Nursa,
  • Libia – Ansar Al-Sharia (ALS),
  • Jemen - AQAP – Al-Kaida Półwyspu Arabskiego (sponsorująca zamach na „Charlie Hebdo” – przyp. J.D.),
  • Somalia - al-Shabab (odpowiedzialna za krwawą łaźnię w centrum handlowym w Nairobi – Kenia, w odwecie za interwencję kenijskich wojsk rządowych w Somali, przyp – J.D.),
  •  region Sahelu (Mali, Niger, Algeria) – Al-Kaida Islamskiego Maghrebu,

zdołali wypełnić pustkę po upadłych w rezultacie arabskiej wiosny dyktaturach (w Egipcie reaktywował się wojskowy reżim generała Sisiego, który zdelegalizował Bractwo Muzułmańskie i uznał je za organizację terrorystyczną – przyp. J.D.). Terror, terroryzm, porwania, morderstwa, czystki etniczne, masowe gwałty, plemienna walka o władzę (dwurząd jak w Libii: Trypolis i Tobruk, przyp. J.D.) to mapa aktualnej sytuacji do analizy politologicznej w dzisiejszej Północnej Afryce i na Bliskiego Wschodu.

Zakończenie

Kluczowe ośrodki analityczne zajmujące się bezpieczeństwem,  prowadzą intensywne prace nad koncepcjami strategicznych mającymi jeden cel: ograniczenie ekspansji i pokonanie Państwa Islamskiego i oczywiście Al-Kaidy. Prace są kontynuacją badań nad wybuchającymi w ramach współczesnych konfliktów wojnami hybrydowymi (Hoffman F. G. 2007). Biorąc pod uwagę komplikacje w przygotowaniu i prowadzenia takiej kampanii, co uzasadniają wnioski wynikające z sześciu trendów nowoczesnej wojny (Smith R. 2007), jest to odległa perspektywa, przy założeniu, że naloty na obiekty dżihadistów będą długotrwałe, a prawdopodobieństwo rozwinięcia regularnej operacji lądowej przez USA jest znikome. Taką ocenę może uwiarygodniać stanowisko byłego Sekretarza Obrony USA, Roberta Gatesa (republikanin –na urzędzie w administracji prezydenta G.W. Busha , a następnie Baraka Obamy). Gates, w trakcie wystąpienia dla kadetów elitarnej akademii West Point, stwierdził: jestem przekonany, że jeżeli jakikolwiek następny Sekretarz Obrony doradzi prezydentowi kolejne zaangażowanie dużych formacji lądowych w rejonie Azji, Bliskiego Wschodu i Afryki to powinien przejść badania psychiatryczne (Gates R.  2011). Ostrożność R. Gatesa wynika z tego, że komunikaty o aktach terroryzmu zajmują całą przestrzeń i ofiary są po wszystkich stronach tego niekończącego się konfliktu. Jakkolwiek okrutne będzie to porównanie, śmieć 141 dziewcząt i chłopców zmasakrowanych w Peszawarze przez Pakistańskich talibów, tylko dlatego, że ich ojcowie byli żołnierzami realizującymi politykę bezpieczeństwa rządu w walce z terroryzmem, bez porównania zajęła mniej czasu antenowego europejskim stacjom, niż zamachy w Paryżu. Jakkolwiek, do Europejczyków dotarła wiadomość, iż ten mord potępili talibowie afgańscy. Strach i nienawiść, to dwa uczucia które zdominowały i podzieliły w różny sposób i w rożnym wymiarze grupy społeczne, religijne w dzisiejszy globalnym środowisku. Pojawiają się komentarze, że zamach Paryski wpisuje się w scenariusze wojen 4-tej (4GW) generacji, co oznacza, że należy ponownie poddać specjalistycznej i eksperckiej szczegółowej analizie doktryny zachodnie w odniesieniu do Al-Kaidy (Abu 'Ubeid Al-Qurashi, 2002). Uzyskiwanie przewagi przez aktorów niepaństwowych (w wojnach partyzanckich) wynika z ich założeń, doktrynalnych i opiera się na:

  • bezpośrednim ataku na umysły przywódców;
  • wykorzystania wszystkich dostępnych elementów „sieci” – politycznych, ekonomicznych, społecznych i wojskowych;
  • nadzwyczajnej woli, która zwycięża większe ekonomiczne i militarne potęgi;
  • niekończących sie wojnach trwających dekady.

Paradoksy na południu Półwyspu Arabskiego w Jemenie osiągają zenit. Szyiccy rebelianci pod wodzą Abdul Malik al-Huti, zwani Huti lub Ansar Islam, z północy kraju , stanowiący 35% 24-cztero mln populacji dokonali przewrotu w stalicy w Sanie, odsuwając od władzy sannickiego prezydenta Abd Rabbu Mansura. Ten zamach na sojusznika zachodu w walce z lokalną Al-Kaidą na pewno wzmocni pozycję lokalnego watażki Nasira
al-Wuchajszi, który stoi za zamachami w „Charles Hebdo” i jest typowany na następcę Ajmana Al-Zawahiriego obecnego lidera Al-Kaidy. Wątpliwości w prognozowaniu sytuacji może budzić kwestia współdziałania, otóż, czy w tej lokalnej wojnie o strefy wpływów i władzę, lokalna Al-Kaida z którą walczył obalony prezydent Abd Rabbu Mansur wesprze go w powrocie do władzy, co musi nastąpić z saudyjskim błogosławieństwem, aby odsunąć szyickich rebeliantów wspieranych przez znienawidzony Iran. Podsumowując sytuacje w Iraku i Syrii, dane udostępnione przez CENTCOM (Tampa, Floryda, przy J.D.) w dniu 7 stycznia , (Ripley T 2015) wykazują straty zadane Państwu Islamskiemu od czasu rozpoczęcia powietrznej kampanii „Inherent Resolve” koalicji pod kierownictwem amerykańskim. Według przedstawionych ocen trafiono i zniszczono 3 222 cele, a w tym: centra dowodzenia i kierowania (C2), pojazdy, instalacje pól naftowych, punkty kontrolne, czołgi, stanowiska ogniowe, pojazdy zabezpieczenia technicznego, pojazdy specjalistyczne MRAPs/bojowe wozy piechoty, inne cele. Stwierdzono, że bojownicy Państwa Islamskiego stracili momentum operacyjne i znajdują się w defensywie, jakkolwiek nie potwierdzono wiadomości o odbiciu pewnych ośrodków miejskich.

 

Oryginał hipotezy Huntingtona na podstawie wydania z 1996 roku.

“WORLD POLITICS is entering a new phase, and intellectuals have not hesitated to proliferate visions of what it will be—the end of history, the return of traditional rivalries between nation states, and the decline of the nation state from the conflicting pulls of tribalism [..] It is my hypothesis that the fundamental source of conflict in this new world will not be primarily ideological or primarily economic. The great divisions among humankind and the dominating source of conflict will be cultural. Nation states will remain the most powerful actors in world affairs, but the principal conflicts of global politics will occur between nations and groups of different civilizations. The clash of civilizations will dominate global politics. The fault lines between civilizations will be the battle lines of the future”.

Dodatkowy (uzupełniający hipotezę z książki) akapit z eseju w Foreing Affair z 1993 w którym pojawia się fragment określający granice regionalne:  [..]„From Yugoslavia to the Middle East to Central Asia”[..], cały akapit brzmi:

Civilizations-the highest cultural groupings of people-are differentiated from each other by religion, history, language and tradition” oraz “These divisions are deep and increasing in importance. From Yugoslavia to the Middle East to Central Asia, the fault lines of civilizations are the battle lines of the future”.

Bibliografia

Ananicz, Sz. (2014). Dylematy Turcji w wojnie przeciwko Państwu Islamskiemu. Warszawa: Analizy OSW. dostęp (20.10.2014): (http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2014-10-15/dylematy-turcji-w-wojnie-przeciwko-panstwu-islamskiemu

Abu 'Ubeid Al-Qurashi, (2002). Bin Laden Lieutenant Admits to September 11 and Explains Al-Qa'ida's Combat Doctrine. Special Dispatch No. 344.Washington: MERIMI. The Middle East Media Research Institute. dostęp (11.03.2007): http://www.memri.org/report/en/print607.htm.

Bolechów, B. (2002). Terroryzm w świecie podwubiegunowym. Przewartościowania i kontynuacje. Toruń: Wydawnictwo Adam Marszałek.

Cruickshank, P., Robertson, N., Lister, T., Karadsheh, J. (2014). ISIS comes to Libya. dostęp (20.12.2014): (http://edition.cnn.com/2014/11/18/world/isis-libya/.

Danecki, J. (2003). Kłopoty z dżihadem, [w:] Parzymies Anna (red.), Islam a terroryzm, Warszawa: Dialog.

Danecki, J. (2011). Podstawowe wiadomości o islamie . Warszawa: Dialog.

Davies, N. (2007). Między Wschodem a Zachodem.Kraków: Społeczny  Instytut Wydawniczy Znak.

Deren, J. (2012). Asymmetrical threat, Warsaw: Conference introductory paper for VIII International Conference and Exhibition – Advanced Technologies for Homeland.

Dereń, J. (2014). Ekspansja Państwa Islamskiego (IS) jako zagrożenie dla NATO (przygotowanie do druku).Wszawa: AON Biblioteka Wiedzy o Bezpieczeństwie.

Filiu. J.P. (2015). The Paris attacks: three generations of jihadists. Washington: The Washington Institute for Near East Policy (news letter as of 16 stycznia 2015 21:16).

Gates, R. (2011). Gates Warns Against Iraq, Afghanistan-Style Wars. DefenseNews. (dostęp: 09.12.2011): http://www.defensenews.com/story.php?i=5812835

Gearty, C.(1998). Terroryzm. Warszawa: Prószyński i S-ka.

Gierzyński, W. (2006). Oblicza terroryzmu[w:] Inne światy inne drogi.  Bydgoszcz-Warszawa: Oficyna Wydawnicza Branta.

Hoffman, B. (2001). Oblicza terroryzmu. Warszawa: Bertelsmann Media.

Hoffman, F. G. (2007). Conflict in the 21st Century: The Raise of Hybrid Wars. Virginia: , Potomac Institute for Policy Studies.

Huntington, S.P. (1993), The Clash of Civilizations? [w:] Foreign Affairs: Summer 1993 dostęp (01.01.209): http://www.foreignaffairs.org/19930601faessay5188/samuel-p-huntington/the-clash-o... 2009-01-01 s.1-10

Huntington, S.P., (2008) Zderzenie cywilizacji. Warszawa: Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA.

iHLS (2015). The “Double Nuclear threat” posed by ISIS. Dostęp: (18.01.2015): http://ihls.

com/2015/01/doublenuclearthreatposedisis/? utm_source=Israel+Homeland+Security.

Iwański, A. (2014). Mocodawcy poczęli potwora [w:] Przegląd – Opinie Nr.43 (776), s.42-43.

Jean, C. (2007). Geopolityka. Wrocław: Ossolineum.

Kirkpatrick, D. (2014). Many Iraqis say C.I.A is behind rise of militias. International New York Tomes: Middle East s. 5; oraz Suspicions Run Deep in Iraq That C.I.A. and the Islamic State Are United. SEPT. 20, 2014; dostęp (21.01.2014): http://www.nytimes.com/2014/09/21/world/middleeast/suspicions-run-deep-in-iraq-that-cia-and-the-islamic-state-are-united.html?_r=0

Mroziewicz, K. (2009). Bezczelność Bezkarność Bezsilność Terroryzmy nowej generacji. Bydgoszcz-Warszawa: Oficyna Wydawnicza Branta.

Otłowski, T. (2014). Wojna z Kalifatem: aspekty strategiczne. Warszawa:  FAE Policy Paper nr 25/2014. s.1-11. Dostęp (20.01.2014): fae.pl/faepolicypaperwojnazkalifatemaspektystrategiczne.pdf

Pipes, D. (2014). Caliph Ibrahim’s Brutal Moment. dostęp (16.01.2015): http://www.washingtontimes.com/news/2014/aug/4/pipes-caliph-ibrahims-brutal-moment/

Rashid, A. (2003). Jihad The Raise of Militant Islam in Central Asia. Yale University: Penguin Books.

Rashid, A. (2001). Taliban Islam, Oil and the New Great game in Central Asia. New York:

J.B. Taurus.

Ripley, T. (2015). US CENTCOM releases Islamic State target data. [w:] Jane’s Defence weekly, Vol 52. Issue 2., s. 5.

Sanches, R. (2010). Mądrzejszy w boju. Toruń: Wydawnictwo Adam Marszałek.

Sasnal, P. (2014). „Granice na piasku”.[w:] Polityka nr.51/52 (2989)17.12-28.12.2014 s 68-70.

Smith, R. (2007). The Utility of Force. The Art of War in the Modern War. New York: Vintage Book.